Twórczość Sławomira Mrożka jest powszechnie znana, w przeciwieństwie do życia prywatnego, które było pieczołowicie chronione. Poza żoną nikt nie miał do niego wstępu, przez co przedstawiany był według niezmiennego schematu. Projekt Pawła Chary „Mrożek. Życie warte jest życia”, w którego skład wchodzą: film, książka albumowa oraz wystawa fotografii, prezentuje nieznane dotąd oblicze Mistrza – człowieka o wielkim umyśle, ale i potężnym sercu; miłośnika życia. Paweł Chara pełnił funkcję osobistego sekretarza Sławomira Mrożka, mieszkał w jego gabinecie, towarzyszył mu w podróżach, w spotkaniach z przyjaciółmi, uczestniczył w pracy zawodowej, słowem – stał się częścią jego codzienności. 

 

(fot. Aleksandra Franków)


 

AUTOR O PROJEKCIE: 

Święty spokój i prywatność. Sławomir Mrożek cenił to sobie ponad wszystko. Wiedziałem o tym. Nieśmiała myśl o wspólnym projekcie zrodziła się lata temu i do dziś czasem trudno mi uwierzyć, że to wszystko naprawdę się wydarzyło...

Do tej decyzji dojrzewałem długo. Zaczytywałem się dziełami Mistrza, dorastałem do jego myśli i literatury. Mrożkowie mieszkali jeszcze w Polsce, ale wkrótce wyjechali, osiedli we Francji, w Nicei, a mnie twórczość Pana Sławomira coraz bardziej „infekowała”. Zrodził się we mnie rodzaj szaleństwa na jej punkcie. I w którymś momencie podjąłem szaloną próbę nawiązania kontaktu z Mrożkiem... 

I udało się! Pierwsze rozmowy na temat projektu odbyliśmy w listopadzie 2011 roku. Przerażenie mieszało się z ekscytacją. Przedstawiłem swój pomysł, cele projektu i kilka wyselekcjonowanych fotografii. I… nastąpiły trzy bardzo długie miesiące ciszy. Właściwie straciłem nadzieję, kiedy nieoczekiwanie przyszła krótka wiadomość: hotel Copernikus, Kraków, marzec 2012 roku. Serce mi zamarło… 

Pan Sławomir zaprosił mnie na rozmowę, nie dodając przy tym ani słowa więcej. Znając ogólną niechęć Mrożka do mediów oraz wszelkiego rodzaju dłuższych spotkań z ludźmi, byłem przygotowany na odmowę.
Jednak w czwartej minucie spotkania padły słowa, które zapamiętam do końca życia: Paweł, zgadzamy się. Rozmawialiśmy dużo z Susaną. Rozmyślałem o twoich fotografiach. Twoja wrażliwość jest mi bliska, myślę, że się dogadamy -  powiedział z uśmiechem. I tak wszystko się zaczęło się na dobre.

Od początku wiedziałem, że ten projekt to wielkie wyzwanie. Podszedłem do niego z ogromną pokorą, jednak do końca nie zdawałem sobie sprawy z trudności tej „misji”.
Szybko potwierdziło się, że Pan Sławomir jest geniuszem w całym tego słowa znaczeniu, a mój umysł nadal nie jest gotowy, by sprostać wymaganiom kogoś tak wielkiego. Kierował do mnie myśli o niezwykłej głębi, często zamknięte w jednym zdaniu, a porażające mocą wypowiedzi kilkusetstronicowej książki.

Sytuacja była bardzo dynamiczna. Po kilku tygodniach dalszej współpracy zaproponował, bym zamieszkał w jego nicejskim gabinecie. Nie śmiałem o tym nawet marzyć! Nigdy wcześniej Mrożek nie dopuścił nikogo do siebie tak blisko. Poczułem, i do dziś dnia czuję, ogromny zaszczyt jaki mnie spotkał, ale brzmię, które się z tym wiąże jest nie mniejsze. 

Kilka tygodni później Mrożek wyszedł z kolejną propozycją, która zwaliła mnie z nóg. Mianował mnie swoim osobistym sekretarzem. Niezwykłe, że stało się to ot tak, po prostu, spontanicznie. Od tego momentu rozpoczął się nowy etap projektu. Funkcja sekretarza i wszystko co się z tym wiązało rzuciło zupełnie nowe światło na nasze relacje i wyznaczyło nowe tory naszej wspólnej pracy. 

Pracowaliśmy nieprzerwanie do 19 lipca 2013 roku. Do tego czasu odwiedziliśmy wiele miejsc, istotnych zarówno dla Pana Sławomira jak i dla projektu. Przejechaliśmy tysiące kilometrów po Francji i Polsce. Był to czas niezwykły…

Dziś, po blisko trzech latach pracy, z materiałów zgromadzonych w ramach projektu „Mrożek. Życie warte jest życia”  powstała wystawa fotografii. Powstaje także książka, do której tekst napisała Susana Osorio - Mrożek. Ostatnim „elementem” projektu jest film. To już bezpośrednie przejście do „prywatnego pokoju”. Bardzo osobisty zapis fragmentów życia, których byłem świadkiem. Mrożek żartuje przy śniadaniu. Mrożek podśpiewuje stare, hiszpańskie pieśni. Mrożek opowiada o swoim przywiązaniu do polskich kabanosów i ogórków kiszonych. Jednym słowem Mrożek „tu i teraz”, który, być może ku zaskoczeniu wielu, jest zabawny i kocha życie! 

Każda chwila, którą miałem zaszczyt spędzić z Mrożkiem, została utrwalona na zdjęciach, nagraniach lub po prostu, a raczej przede wszystkim, w mojej pamięci. Wszystko to w hołdzie geniuszowi, niezwykłemu umysłowi i człowiekowi, którego zawsze będę darzył przyjaźnią, szacunkiem i wdzięcznością za to, że pozwolił mi sobie potowarzyszyć. Do samego końca... 

/Paweł Chara/

(poniżej: fot. Aleksandra Franków/Paweł Chara. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie lub wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.)

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

 

 

 

          


 

 

 

 

        Sponsorem strategicznym projektu jest PGNiG SA.